31 Powieść
Poza niego można było tam spotkać zachowującego się dosyć swobodnie, można aby rzec – ordynarnie – Apoloniusza, autora znamiennego zdania: „wojna minie, a poezja zostanie”. Z pokoju obok dobiegała muzyka z patefonu i zapach alkoholu. Pożegnała się z narzeczonym – kierownik prosił ją o wcześniejsze przyjście do pracy. Nocą policjanci wypuszczali przez okna budynku tych, za których otrzymali od niego pieniądze (sklepikarz był pośrednikiem w wykupywaniu ludzi poprzez rodzinę czy znajomych). Mężczyzna zwracał się do niej z szacunkiem i wdzięcznością za to, że niegdyś to ona wprowadziła go w świat interesów i kilka nauczyła. Przed wojną była bogatą właścicielką przedsiębiorstwa/firmy/działalności jednoosobowych budowlanego, paru ciężarowych samochodów i osobistej „odnogi kolejowej”. Urzędniczka w pewnej chwili oświadczyła, iż doktorowa, pod nieobecność kierownika, dzwoniła do córki i dowiedziała się, że ta nie ma możliwość już opuścić getta. Zdjął ze sznurków okładki tomów poetyckich przygotowanych przez Apoloniusza, po czym zawinął je w pergamin i schował pod tapczan. Obok samochodów można sunęły niemieckie motocykle. Uczy się filarów udzielania pierwszej porady, zwalczania zakaźnych bakterii (typowych dla niehigienicznego trybu życia -gronkowca i paciorkowca) , a dodatkowo poznaje zasady przeprowadzania sterylizacji.

Tadeusz mieszkał w tej chwili w znacznie lepszych założeniach niż wcześniej, mając do dyspozycji cywilne ubrania, czystą pościel, ciepłe koce, a w czasie świąt stół nakryty prawdziwym obrusem. Przywiezione wzywały pomocy, gdyż wiedziały, że czeka je zagazowanie. W dalszej części listu autor wspominał czasy, gdy był wolny i dzielił jeden pokój z Marią, w którym rozmawiali o życiu. Tadeusz doszedł do wniosku, że nie posiada między nimi żadnej różnicy: zarówno więzień, jak i niewolnik, nie mieli nic swojego, obaj byli oznakowani numerem jak zwierzęta, wykonywali taką samą ciężką pracę, chciano maksymalnie ich wykorzystać: „Jaką potworną zbrodnią są piramidy egipskie, świątynie i greckie posągi”. Do magazynu szefa (esesmana) przynoszono koce, kołdry i naczynia, których część była rozkradana poprzez pracujących tam więźniów i zamieniana na żywność czy inne rzeczy. Pośród nich była Mirka, obiekt uczuć Żyda, zdobywającego dla niej jedzenie. Grecy ze złością zaczęli mu wypominać, że nie zgodził się na jedzenie od „pani Hani” (przy okazji oni też zaspokoiliby głód). Nienawidził ojca tak bardzo, iż kazał więźniom go zabić. Gdy bohater spytał, gdzie ją skierować, usłyszał, by dzisiaj szyny sprowadzić do rowu. Bohater przekopywał wilgotną ziemię w wale. Nim wyszło się na drogę, trzeba było przejść przez błoto, w którym zostały trociny polewane odkażającą substancją (na tym polegała profilaktyka przeciw zarazie). Właściwie każde komando miało osobiste pojemniki oznakowane umownymi symbolami pisanymi kredą.