Odbywało się u niego przyjęcie z okazji ślubu przyjaciół. Pan młody, który był pianistą „wyznania narodowego”, latem został ochrzczony „(…) przy zapalonych świecach, wiechciach kwiatów i miednicy chłodnej, kaplicznej wody, którą zapobiegliwy ksiądz umył mu z dokładnością głowę (…)”. Rozmawiali we dwoje o miłości i poezji. Pożegnała się z narzeczonym – kierownik prosił ją o wcześniejsze przyjście do pracy. Nocą policjanci wypuszczali przez okna budynku tych, za których otrzymali od niego pieniądze (sklepikarz był pośrednikiem w wykupywaniu osób poprzez rodzinę czy znajomych). Niedaleko znajdował się kościółek, a tuż przy kolejowym torze schronisko dla bezdomnych. Przy rozładunku Tadeusz kupił parę worków w tajemnicy przed inżynierem. Gdy auta się zatrzymały, w jednym z nich bohater ujrzał wciśniętą w tłum ludzi, bladą i wystraszoną Marię. Obecni tam więźniowie chwalili sobie życie w obozie. A dodatkowo mieścił się tam też puff, czyli „burdel”, składający się z piętnastu kobiet i oferujący swe usługi tylko uprzywilejowanym (np lekarzom ze szpitala, kapo z komand).

Przywiezione wzywały porady, ponieważ wiedziały, że czeka je zagazowanie. Tadeusz stwierdził, że ludzie spoza obozu konstatują, że w Oświęcimiu bywa potwornie, choćby jest w nim wszakże ring bokserki czy orkiestra (to wszystko jednakże było oszustwem). W następnej części listu autor wspominał czasy, gdy był wolny i dzielił jeden pokój z Marią, w którym rozmawiali o życiu. Szósty list Tadeusz przytaczał przeprowadzone albo usłyszane w obozie rozmowy, na temat ówczesnego „życia”. Siódmy list Od poprzednich różni się tym, że bywa porównaniem obozowego życia więźniów do życia starożytnych niewolników. Tadeusz doszedł do wniosku, że nie posiada między nimi żadnej różnicy: zarówno więzień, jak i niewolnik, nie posiadali nic swojego, obaj byli oznakowani numerem jak zwierzęta, wykonywali taką samą ciężką pracę, chciano maksymalnie ich wykorzystać: „Jaką potworną zbrodnią są piramidy egipskie, świątynie i greckie posągi”. Wielokrotnie powtarza się tam zdanie: „Wszyscy ludzie szli i szli”, którego sens został wzmocniony dwukrotnym wykorzystaniem czasownika „szli”. W pewnym okresie Tadek wystraszył nawet Żyda mówiąc, że posiada się odbyć „wybiórka”. Rozdział II Szyny kolejki wąskotorowej zostały rozprowadzone po całkowitym polu. W następstwie tego bohater podniósł zegarek i zaczął gwizdać Międzynarodówkę. Narrator oddalił się, grożąc: „Więcej wszyscy się należy. Postaram wszyscy ludzie się oddać”.

Przywiezione wzywały porady, ponieważ wiedziały, że czeka je zagazowanie. Tadeusz stwierdził, że ludzie spoza obozu konstatują, że w Oświęcimiu bywa potwornie, choćby jest w nim wszakże ring bokserki czy orkiestra (to wszystko jednakże było oszustwem). W następnej części listu autor wspominał czasy, gdy był wolny i dzielił jeden pokój z Marią, w którym rozmawiali o życiu. Szósty list Tadeusz przytaczał przeprowadzone albo usłyszane w obozie rozmowy, na temat ówczesnego „życia”. Siódmy list Od poprzednich różni się tym, że bywa porównaniem obozowego życia więźniów do życia starożytnych niewolników. Tadeusz doszedł do wniosku, że nie posiada między nimi żadnej różnicy: zarówno więzień, jak i niewolnik, nie posiadali nic swojego, obaj byli oznakowani numerem jak zwierzęta, wykonywali taką samą ciężką pracę, chciano maksymalnie ich wykorzystać: „Jaką potworną zbrodnią są piramidy egipskie, świątynie i greckie posągi”. Wielokrotnie powtarza się tam zdanie: „Wszyscy ludzie szli i szli”, którego sens został wzmocniony dwukrotnym wykorzystaniem czasownika „szli”. W pewnym okresie Tadek wystraszył nawet Żyda mówiąc, że posiada się odbyć „wybiórka”. Rozdział II Szyny kolejki wąskotorowej zostały rozprowadzone po całkowitym polu. W następstwie tego bohater podniósł zegarek i zaczął gwizdać Międzynarodówkę. Narrator oddalił się, grożąc: „Więcej wszyscy się należy. Postaram wszyscy ludzie się oddać”.